Gdynia, 1925 - opowieść 10-letniego Antka
Jestem Antek. Mieszkam w Gdyni - małej wiosce rybackiej. Mój tata jest rybakiem. Każdego dnia wypływa łódką na Bałtyk. Mama mówi, że mam szczęście - widzę morze co dzień!
Ostatnio dzieją się tu cuda. 3 lata temu Sejm zdecydował, że tu, w Gdyni, powstanie wielki port! Polska po I wojnie odzyskała niepodległość, ale Gdańsk stał się Wolnym Miastem. Polsce potrzebny był własny port - i wybrano nas!
Codziennie przyjeżdżają robotnicy z całej Polski. Tysiące ludzi! Budują nabrzeża, falochrony, magazyny. Pomysł realizuje inżynier Eugeniusz Kwiatkowski - mądry minister z Warszawy.
Mama narzeka - "Co z naszej cichej wioski?" Ale tata się cieszy. "Antek - tu będzie miasto! Wielkie miasto!" Już teraz Gdynia rośnie. Buduje się szkoły, ulice, nowe domy.
Architekci stawiają piękne, nowoczesne kamienice. Mówią że to styl modernizmu - białe ściany, duże okna, eleganckie balkony. Główna ulica będzie się nazywać Świętojańska.
Tata mówi - może za 100 lat, gdy przyjdą tu moje wnuki, Gdynia będzie wielka jak Gdańsk! Marzymy o statkach, podróżach do Ameryki, polskiej bandery na oceanach. Polska potrzebuje morza!