Konstantynopol, 537 r. - opowieść kupca z Polski
Mam na imię Bohdan. Jestem słowiańskim kupcem znad Wisły. Po roku podróży karawanami przez Bałkany - dotarłem do Konstantynopola!
To największe miasto świata! 500 tysięcy ludzi! Murów - 20 km, podwójnych, z wieżami. Nikt jeszcze nie zdobył tego miasta od strony lądu.
Wchodzę do miasta przez Złotą Bramę. Przede mną - Plac Augusteum. W centrum - kolumna Justyniana, na niej posąg cesarza na koniu.
I dalej... Hagia Sophia! Świątynia Mądrości Bożej. Właśnie skończona w tym roku przez cesarza Justyniana I. 56 metrów wysokości - wielka jak wieża! Kopuła wisi w powietrzu - nikt nie wie jak architekci to zrobili.
Wchodzę do środka. Marmury z całego cesarstwa. Mozaiki ze złota - błyszczą jak słońce. Justynian, gdy wszedł, powiedział: "Salomonie, przewyższyłem cię!"
Na ulicach mówią po grecku - nie po łacinie jak w starym Rzymie. Bizancjum to grecka wersja Rzymu.
Idę na Forum. Ksiądz prawosławny błogosławi tłum - inaczej żegna niż na zachodzie (3 palcami, nie 2). Tu jest prawosławie - chrześcijaństwo wschodnie. Inny kalendarz, inne zwyczaje.
Na targu sprzedaję polskie skórki kun, miód, bursztyn. Kupuję - jedwab z Chin, przyprawy z Indii, ikony, srebro, lekarstwa.
Ludzie mówią mi że niedługo przybędą do Słowian misjonarze - Cyryl i Metody. Wymyślą dla nas alfabet. Też prawosławie. Tylko Polska potem przyjmie chrześcijaństwo zachodnie - przez Czechów (chrzest 966 r.).
500 lat później Bizancjum zacznie słabnąć. W 1054 r. - rozłam Kościoła. W 1204 r. - krzyżowcy zdobędą Konstantynopol! W 1453 r. - Turcy. Koniec 1000 lat cesarstwa.
Hagia Sophia stoi do dziś - tylko jest dziś meczetem. Kopuła wciąż w powietrzu.