Koloseum, 100 r. n.e. - opowieść młodego gladiatora
Mam na imię Verus. Jestem gladiatorem w Koloseum. Dwa lata temu - byłem wolnym Trakem znad Bałkanów. Niemiecki wódz mnie pojmał, sprzedał Rzymianom. Dziś walczę dla cesarza.
Mieszkam w ludusie - szkole gladiatorów. Trener (lanista) jest twardy. 6 godzin treningu dziennie. Walka z drewnianym mieczem, potem prawdziwym. Karmią dobrze - jęczmień, fasola, mięso. Gladiator musi być silny.
Jestem Tracius - mała tarcza i krzywy miecz (sica). Walczę zwykle z Murmillonem (rybim hełmem) lub Retiariusem (siecią i trójzębem).
Dziś - WIELKI DZIEŃ. Cesarz Trajan ogłosił 100 dni gier dla uczczenia podboju Dacji. Tłum 50 tysięcy. Wstęp DARMOWY - "chleba i igrzysk".
Wchodzę na arenę Koloseum. Słońce, piach, krew z poprzednich walk. Pozdrawiam cesarza: "Ave Caesar, morituri te salutant!" (Witaj cesarzu, idący na śmierć cię pozdrawiają!)
Naprzeciwko - Murmillo. Wielki gość, ze Galii. Sięga po miecz. Tłum ryczy.
WALKA! Krzyk, brzęk metalu. Trzy razy mnie ranił. Ale ja - szybszy. Skok, cios w bok, on pada. Stoję nad nim z mieczem.
Tłum decyduje. Patrzę na tysiące rąk. Kciuki w górę - chcą żeby przeżył! On walczył dzielnie. Cofam miecz. Niewolnicy go wynoszą - wyzdrowieje.
Cesarz daje mi palmę zwycięstwa i sakiewkę. Może kiedyś, po kilku zwycięstwach, dostanę rudis - drewniany miecz, symbol wyzwolenia. Wtedy będę wolny!
Niektórzy gladiatorzy są bogaci, sławni jak gwiazdy filmowe. Kobiety oszalałe na ich punkcie!
Pamiętam też Spartakusa - 170 lat temu zorganizował powstanie 100 tysięcy niewolników. Pokonał armie rzymskie. Zginął w bitwie. Bohater dla wszystkich gladiatorów.
Ja? Mam 24 lata. Stoczyłem 18 walk. 4 do wyzwolenia. Pożyję, bo umiem walczyć. Inaczej - skończę na piasku Koloseum.