Frombork, 1543 - opowieść Retyka, ucznia Kopernika
Mam na imię Jerzy Joachim, zwany Retykiem. Jestem profesorem matematyki z Wittenbergi. Przyjechałem do Polski, by spotkać największego astronoma świata - Mikołaja Kopernika.
Frombork. Wieża katedralna. To tu od 30 lat mieszka kanonik Kopernik. Po schodkach wspinam się na taras obserwacyjny. Stary mistrz pokazuje mi swoje narzędzia - nie ma nawet teleskopu (jeszcze niewynaleziony!). Tylko astrolabium, kwadrant, gnomon. Mimo to - obliczenia genialne!
"Patrz, Jerzy" - mówi Kopernik, pokazując mi tabliczki. "Ptolemeusz pisał że Słońce krąży wokół Ziemi. Wszyscy w to wierzą od 1500 lat. Ale to nieprawda!"
"To Ziemia krąży wokół Słońca! I obraca się wokół własnej osi - dlatego mamy dzień i noc. Słońce jest w centrum, a planety: Merkury, Wenus, Ziemia, Mars, Jowisz, Saturn - krążą po orbitach!"
Jestem oszołomiony. To rewolucja! "Heliocentryzm" - tak nazywa Kopernik swoją teorię (od greckiego helios = słońce).
"Czemu nie publikujesz?" - pytam.
"Bo Kościół mnie potępi. Inkwizycja może mnie spalić jak heretyka. Ziemia ma być centrum wszechświata!"
Przekonuję go. W końcu zgadza się. W 1543 r. wydaję jego dzieło "De revolutionibus orbium coelestium" - "O obrotach sfer niebieskich".
Ale Kopernik już nie zobaczy efektu. 24 maja 1543 r. - przynoszą mu pierwszy egzemplarz książki. Mistrz dotyka okładki... i umiera. 70 lat. Ale jego idea rusza świat!
100 lat później Galileo Galilei udowodni teleskopem - Kopernik miał rację. Ziemia naprawdę krąży wokół Słońca!