Babilon, 1750 p.n.e. - opowieść młodego skryby
Mam na imię Enki. Mam 14 lat i uczę się w szkole skrybów - "edubie". To najtrudniejsza szkoła w Babilonie!
Każdego ranka biorę glinianą tabliczkę i patyczek z trzciny. Ćwiczę pismo klinowe - nasze wynalazek! Każdy znak to kombinacja klinowych kresek. Trzeba znać 600 znaków! Niektórzy uczniowie się załamują.
Mieszkam w Babilonie - największym mieście świata! Nasz król to wielki Hammurabi. Właśnie stworzył pierwszy spisany kodeks prawa. Stela stoi na rynku - każdy może przeczytać 282 paragrafy.
"Oko za oko, ząb za ząb" - tak głosi nasze prawo. Sprawiedliwie!
Po szkole idę przez miasto. Mijam Bramę Isztar - lazurową, z reliefami lwów i smoków. Dalej widzę słynne Wiszące Ogrody Semiramidy - tarasy pełne kwiatów i drzew, podlewane wodą z Eufratu. To jeden z 7 cudów świata!
W centrum miasta - olbrzymi zigurat (świątynia-wieża), 90 metrów wysokości. Może to ta "Wieża Babel" o której opowiadają opowieści? Mówią, że ludzie chcieli sięgnąć nieba, ale bóg pomieszał im języki...
Wieczorem dziadek opowiada mi Epos o Gilgameszu - historię króla, który szukał nieśmiertelności. Ja też bym chciał żyć wiecznie - ale wiem że to niemożliwe. Zamiast tego napiszę najpiękniejsze tabliczki, jakie ktoś kiedykolwiek widział!