Rzym, rok 80 n.e. - dzień otwarcia Koloseum
Mam na imię Marek. Jestem synem rzymskiego senatora. Dziś najważniejszy dzień w moim życiu - cesarz Tytus otwiera nowe Koloseum! 50 tysięcy ludzi zgromadziło się w największym amfiteatrze świata.
Idziemy z ojcem przez Forum Romanum - serce miasta. Mijamy świątynię Jowisza (Grecy zwą go Zeus), świątynię Marsa - boga wojny, posąg pierwszego cesarza Oktawiana Augusta. Wszędzie marmur, kolumny, łuki triumfalne!
Przed Koloseum tłum. Wchodzą tu wszyscy - patrycjusze (bogaci) i plebejusze (biedni). Wstęp darmowy! Cesarz wie - "chleba i igrzysk" - tego chce lud.
Na arenie rozpoczyna się parada. Gladiatorzy z całego imperium: Galowie, Trakowie, Germanie. Niektórzy to niewolnicy, inni dobrowolnie szukają sławy. Walczą na śmierć i życie. Tłum krzyczy: "Habet!" gdy któryś pada.
Po walkach oglądamy dzikie zwierzęta - lwy z Afryki, niedźwiedzie z Germanii, słonie z Indii. Wszystkie przywieźli rzymscy legioniści z najdalszych zakątków imperium. Bo Rzym to świat - od Brytanii po Egipt!
Wieczorem wracam przez ulice oświetlone pochodniami. Słyszę plusk wody w akweduktach. To Rzym - największe miasto świata.