Santa Maria, 12 października 1492 - opowieść marynarza
Mam na imię Diego. Płynę na żaglowcu Santa Maria z kapitanem Krzysztofem Kolumbem. Wypłynęliśmy z hiszpańskiego portu Palos 3 sierpnia. Już ponad 70 dni na morzu - załoga jest zmęczona, niektórzy chcą wracać.
Kolumb obiecał królowej Izabeli i królowi Ferdynandowi że dotrze do Indii płynąc na zachód. To genialny pomysł - skoro Ziemia jest okrągła, można dotrzeć do Azji od drugiej strony!
Ale Ziemia jest większa niż myśleliśmy. 70 dni i ani lądu. Wczoraj groził nam bunt. Kolumb obiecał: "Jeszcze 3 dni i jeśli nie zobaczymy lądu - wracamy".
I właśnie teraz - 12 października, godzina 2 w nocy. Z bocianiego gniazda słyszę krzyk: "¡TIERRA!" - LĄD! Wszyscy biegniemy na pokład. W mglistym świetle księżyca widać brzeg!
O świcie wysiadamy. Piaszczyste plaże, palmy, ludzie o miedzianej skórze - prawie nadzy. Kolumb mówi: "To Indianie" - bo myśli że dotarliśmy do Indii.
Wiele lat później dowiemy się: to nie Indie. To nowy kontynent - Ameryka! Nazwana od włoskiego podróżnika Amerigo Vespucciego, który pierwszy się domyślił.
Otworzyliśmy nowy świat. Tu są nieznane rośliny: ziemniaki, pomidory, kakao, kukurydza, tytoń. Tu mieszkają cywilizacje: Aztekowie, Inkowie, Majowie. Niestety Europejczycy ich wkrótce zniszczą...