Wzgórze 519, 18 maja 1944 - opowieść kaprala 12 Pułku Ułanów Podolskich
Mam na imię Stanisław. Pochodzę spod Lwowa. Jestem w II Korpusie Polskim gen. Andersa. Tu, we Włoszech, pod Monte Cassino.
Moja droga była długa. 1939 - Sowieci zajęli wschodnią Polskę. Aresztowali mnie - wywieźli na Sybir. 2 lata w łagrze. Głód, mróz, śmierć.
1941 - Niemcy zaatakowali ZSRR. Stalin zwolnił Polaków - mieliśmy walczyć z Niemcami. Tak powstała Armia Andersa.
Przez Persję, Irak, Egipt - dotarliśmy do Włoch. 4 razy aliaci próbowali zdobyć klasztor Monte Cassino. 4 razy KLĘSKA. Tysiące zabitych - Anglików, Hindusów, Amerykanów, Nowozelandczyków.
"Naszą kolej" - mówi Anders. "Polacy zdobędą Monte Cassino. Dla wolnej Polski!"
11 maja 1944, noc. Dwa tysiące dział otwiera ogień. Idziemy w górę. 519 metrów wysokości. Strome zbocza. Niemieckie karabiny maszynowe biją z każdej strony.
Padają kompani. Pamiętam - tylko z mojej drużyny - zginął Janek, Bartek, Wojtek. Mocno ranny - kapitan. Wycofujemy się. Pierwsza próba: 4000 zabitych i rannych Polaków.
"Nie damy się!" - mówi Anders. 17 maja - drugi atak. Idę znów, z bagnetem. Krzyk, krew, "Bóg z nami!" Niemcy są wykończeni - alianci ich okrążają.
18 maja, godzina 10:20. Wbiegamy na ruiny klasztoru. Niemcy uciekli! Plut. Emil Czech zatknął polską flagę na ruinach. Trąbkowo zagrał "Mazurka Dąbrowskiego"!
Wygrałe! Otworzyliśmy drogę do Rzymu - alianci wejdą tam 4 czerwca!
Ale cena - 924 zabitych Polaków, 4000 rannych, 345 zaginionych.
Cmentarz polski - 1052 grobów na zboczu Monte Cassino. Białe krzyże. Na bramie napis Tukidydesa: "Przechodniu, powiedz Polsce, żeśmy polegli wierni jej służbie".
Wieczorem - mój kolega Feliks Konarski (poeta) napisał piosenkę: "Czerwone maki na Monte Cassino". Premiera tego samego dnia. Wszyscy płaczemy słuchając.
Pamiętamy. Czerwone maki kwitną tam co roku.