Pod Radzyminem, 14 sierpnia 1920 - opowieść młodego kaprala
Mam na imię Tadeusz, mam 19 lat. Jestem kapralem 1. Pułku Piechoty Legionów. Stoję pod Radzyminem - 23 km od Warszawy. Bolszewicy są tuż obok. Już widać ogień ich obozów na horyzoncie.
Nasz dowódca - Józef Piłsudski - ma plan. Genialny ale ryzykowny. Pozwoli wrogowi zbliżyć się do Warszawy, a potem uderzy z południa znad rzeki Wieprza. Jeśli się uda - wygramy. Jeśli nie - skończy się Polska.
Bolszewicy są pewni siebie. Generał Tuchaczewski już rozkazał drukowanie sowieckich pieniędzy dla Warszawy! Lenin marzy o światowej rewolucji - przez Polskę chce zanieść komunizm do Niemiec.
Większość ambasadorów wyjechała z Warszawy. Tylko papieski - Achille Ratti (przyszły papież) - został z nami.
Pod Ossowem ginie nasz kapelan ks. Ignacy Skorupka. Niesie krzyż przed atakującymi żołnierzami - inspiracja dla wszystkich. Pada od kuli bolszewickiej. Bohater!
15 sierpnia. Rusza polskie kontrnatarcie znad Wieprza! Marsz forsowny - 60 km dziennie. Bolszewicy zaskoczeni - mają nas tylko z północy, a my uderzamy z południa!
16-17 sierpnia. Linie bolszewickie się załamują. Tuchaczewski pierzcha. 100 tysięcy bolszewików w niewoli! 200 dział zdobytych! 1000 karabinów maszynowych!
To "Cud nad Wisłą". Cały świat patrzy z niedowierzaniem.
Generał francuski Maxime Weygand (nasz doradca) potem powiedział: "Polacy uratowali Europę przed komunizmem". Lord d'Abernon nazwie to "18. najważniejszą bitwą w historii świata".
15 sierpnia będzie odtąd Świętem Wojska Polskiego. Pamiętamy i będziemy pamiętać!